Bartek

Odkąd pamiętam, byłem religijny, ale za tą religijnością nigdy nie szła relacja z Bogiem.

Przez długi czas Bóg nie był u mnie na pierwszym miejscu. Przegrywał z nauką, karierą, dziewczynami i grami komputerowymi. Próbowałem wszystko osiągnąć własnymi siłami, miałem do siebie cały czas pretensje, nie potrafiłem sobie wybaczyć błędów z przeszłości.

Kiedy po studiach szukałem pracy i nie mogłem jej znaleźć, było mi bardzo trudno i wtedy zacząłem sam z siebie czytać Biblię. Zacząłem stopniowo zapraszać Boga do mojego życia. Zerwałem z religijnością, za którą nie szedł bliski kontakt i codzienne życie z Bogiem. Powoli wcielałem w życie Boże zasady, jak np. wybaczanie, błogosławienie innym. Zacząłem prosić Boga o pomoc w różnych sprawach. Powierzyłem mu całe swoje życie.

Ogromną rolę w moim nawracaniu odgrywała moja żona. Jesteśmy wdzięczni Bogu, że nas połączył i że możemy razem oddawać mu cześć :)

Ważną częścią mojego duchowego rozwoju stała się wspólnota. Zaczęło się „przypadkiem”. Latem 2018 r. zadzwoniłem do mojego kolegi Patryka, żeby zaprosić go na wesele, i wtedy odkryliśmy, że obaj, niezależnie od siebie, się nawróciliśmy, mniej więcej rok wcześniej. Kiedyś prowadziliśmy dosyć rozrywkowy tryb życia, więc bardzo zaskoczyło mnie (pozytywnie) jego świadectwo.

Magda (dziewczyna Patryka) znała ludzi z Wrocławia i tak trafiłem do kościoła domowego.

Nasze historie